Oby Duch Święty zechciał nas posłać do ludzi spragnionych Bożej miłości

by admin
0 comment

W sobotę Mszy św. w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach przewodniczył o. Marek Wójtowicz SJ, asystent kościelny Stowarzyszenia Apostołów Bożego Miłosierdzia Faustinum. 

W homilii o. Wójtowicz zauważył, że w minionych tygodniach przebyliśmy długą duchową drogę. – Przez ostatnie pięćdziesiąt dni Pan Jezus nawiedzał nas i dodawał otuchy, tak jak kiedyś pocieszał zalęknionych Apostołów, zamkniętych w Wieczerniku. Zmartwychwstały Pan zachęcał nas, byśmy przestali się lękać, bo śmierć została już definitywnie pokonana. Pośród mroków ludzkiej historii zabłysło światło wydobywające się z pustego grobu. Podobnie jak Maria Magdalena mogliśmy usłyszeć swoje imię wypowiadane nad nami przez Pana Jezusa – powiedział i dodał, że doświadczenie spotkania ze zmartwychwstałym Panem, choć w tym roku odbywało się w wyjątkowo trudnych okolicznościach, to przecież dzień po dniu przywracało nam nadzieję na lepszą przyszłość. – Z niemałym trudem na nowo uczyliśmy się odkrywać w życiu to, co najważniejsze. Staraliśmy się przeżywać każdy kolejny dzień z sercem pełnym ufności – podkreślił.

Gdy uważnie wsłuchamy się w ciszę tej łagiewnickiej kaplicy, to jeszcze dzisiaj możemy usłyszeć modlitwę św. Siostry Faustyny, która przychodziła tu, by podczas adoracji Najświętszego Sakramentu spotykać się i rozmawiać z Umiłowanym Mistrzem – mówił dalej kaznodzieja. – Z jej serca wyrywała się modlitwa pełna prostoty, a zarazem mistycznej głębi: JEZU UFAM TOBIE! Siostra Faustyna modliła się tutaj w intencji grzeszników: by uprosić dla nich nawrócenie, ofiarowała Bogu własne cierpienia. Podobnie jak św. Paweł nie skupiała się na sobie, myślała o innych, o ludziach najbardziej oddalonych od Pana Boga. To Jezus sprawił, że jej przesłanie o Bogu miłosiernym dotarło do Płocka, Warszawy, Wilna, a nawet do Rzymu, dzięki błogosławionemu księdzu Michałowi Sopoćce. Dzisiaj zna je cały świat.

Jak mówił kapłan, św. Faustyna dobrze wiedziała, że miłość polega bardziej na czynach niż na słowach. – Swoje powołanie do świętości Sekretarka Bożego Miłosierdzia rozumiała w sposób bardzo praktyczny, dlatego modliła się o to, by jej oczy, usta, serce, ręce i nogi były miłosierne – mówił.

Kaznodzieja dalej wyliczał: – Dzisiaj bardzo nam potrzeba miłosiernych oczu, by dostrzec wokół siebie ludzi chorych, potrzebujących, smutnych i złamanych na duchu. Ważne są również wypowiadane przez nas słowa modlitwy i dziękczynienia Bogu, słowa pociechy kierowane do bliskiej osoby, do dziecka, rodzica, sąsiada i sąsiadki. Warto być uważnym na natchnienia, jakie daje nam Duch Święty, by do kogoś zadzwonić, wysłać list, porozmawiać. Jedno dobre słowo może przywrócić drugiej osobie radość życia, pomóc jej odkryć horyzont nadziei. W czasach próby nasze serca albo się poszerzają, albo kurczą. Gdy jesteśmy blisko Boga, otwierają się przed nami nowe możliwości, nie zatrzymujemy się tylko na sobie. Miarą naszej miłości staje się wówczas miłosierne Serce Jezusa, który nas kocha i o nas pamięta. Prośmy podczas tej Eucharystii, by nasze ręce były pełne dobrych czynów, które Bóg przygotował dla nas dzisiaj. 

Kończąc homilię o. Wójtowicz przypomniał, że każda Eucharystia to misja, posłanie do świata, który spragniony jest Boga i wiarygodnych świadków Jezusa. – Oby Duch Święty, o którego pomoc będziemy prosić dzisiaj wieczorem, zechciał nas posłać do ludzi spragnionych Bożej miłości. Pytajmy na koniec: jakie jest nasze powołanie? Niech łaskę jego odkrycia wyprasza nam Maryja, Matka Kościoła, Matka Miłosierdzia – powiedział.

Małgorzata Pabis
Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie – Łagiewnikach

Related Posts

Ta strona korzysta z ciasteczek (plików cookie) aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie. Jeśli nie chcesz instalować tych plików, przejdź do ustawień swojej przeglądarki. Akceptuję Czytaj więcej