Pod koniec maja na dachu krakowskiego salonu Volvo Car PGD przy al. Powstańców Śląskich stanęła pasieka dla pszczół. Choć na dachach różnych instytucji powstają one już od jakiegoś czasu, w Krakowie to pierwsza sytuacja, kiedy na taki krok zdecydował się salon samochodowy.

Volvo od lat kojarzone jest z troską o środowisko. Niezmiennie daje temu wyraz w swoich działaniach, a ogólnoświatowym celem marki jest, aby do 2030 roku produkować wyłącznie samochody elektryczne. Lokalnie firma chce natomiast edukować i działać prospołecznie, czego wyrazem jest inicjatywa z pasieką na dachu krakowskiego salonu.

Dobra lokalizacja i ekologiczny miód

Pasieka na dachu salonu samochodowego może rodzić pytania. Jednym z nich jest to, jak pszczoły poradzą sobie w tym dość nietypowym miejscu. Czy znajdą tu wystarczającą ilość nektaru? To bardzo dobra lokalizacja pod kątem tego typu przedsięwzięcia – mówi Monika Leleń, zawodowy pszczelarz i ekspertka Akademii Pszczelarza odpowiadającej za montaż i bieżące doglądanie pasieki. Najlepiej widać to z dachu, z którego rozpościera się piękny widok na okoliczną zieleń. W niedalekim sąsiedztwie salonu znajdują się ogródki działkowe, Kopiec Krakusa, Park Bednarskiego i Krzemionki. Są to tereny, w których jest mnóstwo  drzew i miododajnych roślin. Baza pożytkowa dla pszczół jest więc ogromna i widać, że decyzja Volvo co do pasieki w tym miejscu była w pełni uzasadniona – tłumaczy Monika Leleń.

Ekspertka zwraca również uwagę na fakt, że miasta stanowią dla pszczół bardzo dobre środowisko – zarówno pod względem bioróżnorodności, ilości roślin, jak i faktu, że do ich ochrony nie używa się tu pestycydów. Miód produkowany na dachu Volvo będzie wielokwiatowy (jak zawsze ma to miejsce w przypadku pasiek zlokalizowanych w miastach) i ekologiczny, co dla marki było niezwykle istotne.

Łagodne pszczoły

Jak zapewnia bartnik, salon Volvo Car PGD Kraków zadbał o to, aby spośród wielu pszczelich gatunków wybrać taki, który jest przystosowany do życia wśród ludzi, dlatego zdecydowano się na rasę kraińską, linię Galicję. To odmiana wyjątkowo łagodna, przeznaczona do pasiek miejskich. Generalnie pszczoły nigdy nie są uciążliwe dla ludzi w sposób celowy i świadomy – mówi Monika Leleń. Nastawione są wyłącznie na zbieranie nektaru, do którego z dachu salonu mają najprostszą możliwą drogę. Zważywszy na fakt, że w bezpośrednim sąsiedztwie salonu nie ma roślin miododajnych, pszczoły będą latały niemal wyłącznie do wspomnianych wcześniej miejsc, gdzie znajdą nektar potrzebny do produkcji miodu. Po jego zebraniu będą wracały prosto do swojej pasieki. W efekcie, w żaden sposób nie będą one przeszkadzały klientom odwiedzającym salon – tłumaczy pszczelarz.

Wyzwanie dla salonu

Sporym wyzwaniem dla salonu był montaż pasieki na dachu. Odbywało się to za pomocą wysięgnika, którym poszczególne elementy dostarczano na górę – mówi Tomasz Rytwiński, dyrektor Grupy PGD, właściciela salonu.

Obecnie pszczoły będą wymagały rzadszego doglądania niż w przypadku pasiek nastawionych stricte na produkcję miodu. Pasieka zlokalizowana na dachu krakowskiego salonu  z założenia ma wytwarzać mniej miodu, w związku z czym doglądanie pszczół kilka razy w roku będzie całkowicie wystarczające.

Wymiar edukacyjny

Miód z pasieki na dachu salonu będzie zbierany raz w ciągu całego sezonu, najczęściej w lipcu. To pasieka typowo miejska, a te nie są nastawione na masową produkcję. Rodziny w tego typu miejscach prowadzi się tak, aby nie musiały gromadzić więcej nektaru, niż tego potrzebują. Odbiera się im jedynie lekką nadwyżkę tego, co zbiorą. Zważywszy na fakt, że pasieka na dachu Volvo została zasiedlona młodymi rodzinami pszczelimi, pierwszy duży zbiór będzie miał miejsce w przyszłym roku.

Nasza inicjatywa ma wymiar proedukacyjny i proekologiczny – tłumaczy Tomasz Rytwiński.  Jej zadaniem jest szerzenie informacji o pszczołach i głównie w taki sposób chcemy ją wykorzystywać. Ludzie zawdzięczają pszczołom produkcję 1/3 żywności, dlatego uważamy, że jako proekologiczna marka samochodów powinniśmy je wspierać. Poprzez naszą inicjatywę chcemy zwrócić uwagę na fakt, że tak naprawdę każdy, we własnym zakresie, może zrobić coś, żeby im pomagać. Cieszymy się, bo informacja o naszych działaniach już dziś dociera do coraz szerszych kręgów odbiorców, którzy z zaciekawieniem wspierają nasz projekt – podsumowuje Tomasz Rytwiński.